Diablo zdefiniowało model gry oparty na walce, losowym łupie i rozwoju postaci. Dla wielu osób to nadal najwygodniejszy punkt odniesienia, gdy pojawia się pytanie, w co zagrać po kolejnej kampanii lub sezonie. Problem w tym, że nie każda gra z widokiem izometrycznym daje ten sam rodzaj frajdy. Jedne stawiają na tempo i czyszczenie map, inne na buildy, crafting albo mroczny klimat. Poniżej zebrano tytuły, które rzeczywiście mają sens dla fanów Diablo, ale każdy robi coś po swojemu.
Co właściwie oznacza „gra podobna do Diablo”
Nie chodzi wyłącznie o kamerę ustawioną wysoko i hordy przeciwników. Sedno gatunku to pętla: wejście do lokacji, walka, zdobywanie ekwipunku, wzmacnianie postaci i testowanie nowego buildu na trudniejszej zawartości. Jeśli któryś z tych elementów nie działa, całość szybko się rozsypuje.
Dobra gra w tym stylu powinna dawać trzy rzeczy naraz: satysfakcję z walki, czytelny progres i powód, by wracać po kolejną godzinę. Jedni szukają klimatu jak w mrocznym fantasy, inni chcą po prostu farmić legendarne przedmioty i przepalać ekrany efektami. Dlatego nie ma jednego „następcy Diablo” dla każdego.
Najlepsze gry podobne do Diablo nie kopiują serii jeden do jednego. Działają wtedy, gdy zachowują rytm lootowania i rozwoju, ale dorzucają własny pomysł na buildy, świat albo endgame.
Najlepsze tytuły dla fanów klasycznego hack and slash
Jeśli celem jest jak najbliższe uczucie znane z Diablo, warto zacząć od kilku sprawdzonych kierunków. To gry, które rozumieją, że kliknięcie ma dawać natychmiastową odpowiedź, a nowy przedmiot powinien zmieniać sposób gry, a nie tylko podnosić cyferki.
- Path of Exile – propozycja dla osób, które lubią ogrom buildów, skomplikowane zależności i niemal niekończące się grzebanie w postaci. Start bywa szorstki, ale głębia systemów jest tu naprawdę duża.
- Grim Dawn – mocny wybór dla tych, którzy wolą cięższy klimat, bardziej „ziemisty” świat i rozwój postaci oparty na łączeniu klas. Bardzo dobrze działa solo.
- Torchlight II – lżejszy ton, przejrzyste mechaniki i przyjemne tempo. Dobra opcja na wejście w gatunek bez ton informacji od pierwszej minuty.
- Last Epoch – kompromis między przystępnością a rozbudową buildów. System umiejętności daje sporo swobody bez wrażenia, że trzeba studiować zewnętrzne arkusze.
Każdy z tych tytułów trafia w trochę inny gust. Path of Exile potrafi wciągnąć na setki godzin, ale dla początkujących bywa przytłaczające. Grim Dawn daje świetne poczucie mocy i spójny klimat świata po katastrofie. Torchlight II z kolei sprawdza się wtedy, gdy ma być lekko, szybko i bez nadmiaru systemów na starcie.
Gdy liczy się rozbudowa postaci bardziej niż fabuła
Niektóre gry wygrywają nie historią ani oprawą, tylko tym, jak bardzo pozwalają „rzeźbić” postać. Dla części graczy to właśnie jest sedno gatunku: nie samo przejście kampanii, ale znalezienie takiego układu skilli, pasywów i przedmiotów, który zaczyna mielić przeciwników bez zatrzymania.
Path of Exile i zabawa systemami
To tytuł dla osób, które lubią mieć wpływ na każdy szczegół. Drzewko pasywne jest rozbudowane, gniazda umiejętności i wsparć pozwalają przebudowywać styl walki, a ekonomia oparta na przedmiotach craftingowych tworzy własny rytm gry. To nie jest pozycja, która wszystko tłumaczy w prosty sposób.
W praktyce oznacza to jedno: początki mogą męczyć, ale później pojawia się ogromna satysfakcja. Zwykła zmiana jednego elementu buildu potrafi całkiem odmienić tempo czyszczenia map albo sposób zadawania obrażeń. Dla fanów eksperymentów to kopalnia możliwości.
Minusem jest próg wejścia. Bez cierpliwości i podstawowego planu łatwo zbudować postać, która po kilku aktach zaczyna się dławić. To nadal jedna z najmocniejszych propozycji dla osób, które po prostu lubią systemy głębsze niż przeciętnie.
Last Epoch jako środek między prostotą a głębią
Tutaj projekt poszedł w inną stronę. Mechaniki są czytelniejsze, ale nadal dają realny wpływ na rozwój postaci. Każda ważniejsza umiejętność może mieć własne drzewko modyfikacji, więc zmiana nie ogranicza się do prostego zwiększenia obrażeń.
To bardzo przyjemny model dla osób, które chcą testować buildy bez ściany informacji. Gra nie udaje prostszej, niż jest, ale lepiej prowadzi przez pierwsze godziny. Dzięki temu można szybciej dojść do momentu, w którym zaczyna się zabawa z synergiami.
Gry z klimatem bliższym mrocznemu fantasy
Nie każdemu wystarcza sam grind. Część graczy chce jeszcze świata, który trzyma ton i ma ciężar. Wtedy najczęściej wraca temat Grim Dawn, bo to jedna z tych gier, które od początku wiedzą, jak budować nastrój bez przesadnej teatralności.
Ten tytuł stawia na ponury świat po katastrofie, sporo sekretów i bardzo sensowne tempo rozwoju. System dwóch klas daje pole do kombinowania, ale nie przytłacza tak mocno jak najbardziej złożone gry gatunku. Do tego loot ma odpowiednią wagę — nowe przedmioty często czuć od razu w walce.
Jeśli ważny jest klimat i samotne przemierzanie kolejnych obszarów, to jedna z najmocniejszych opcji. Nie chodzi tu o filmowe sceny, tylko o gęstą atmosferę i poczucie, że świat naprawdę się rozpadł. Pod tym względem Grim Dawn trafia bardzo celnie.
Lżejsze i bardziej przystępne alternatywy
Nie każdy ma ochotę uczyć się kilku warstw systemów, porównywać setki modyfikatorów i sprawdzać arkusze obrażeń. Czasem po prostu chodzi o przyjemne klikanie, szybki progres i czytelny loot. Właśnie tutaj dobrze wypadają bardziej przystępne tytuły.
Torchlight II nadal broni się jako gra dynamiczna, kolorowa i wygodna na start. Nie ma tak ciężkiego klimatu jak Diablo czy Grim Dawn, ale daje to, czego wiele osób szuka po pracy: wejść, wyciąć kilka lokacji, zdobyć nowy sprzęt i wyjść z poczuciem sensownego progresu.
Warto też pamiętać, że prostsza gra nie musi oznaczać płytszej zabawy. Czasem właśnie mniejsza liczba systemów sprawia, że łatwiej skupić się na rytmie walki i budowaniu postaci bez ciągłego zaglądania do poradników. Dla początkujących to często lepsza droga niż rzucanie się od razu na najbardziej złożone tytuły.
Na co patrzeć przy wyborze gry po Diablo
Zamiast pytać, która gra jest „najlepsza”, lepiej sprawdzić, czego konkretnie ma dostarczyć. To oszczędza czas i zmniejsza ryzyko odbicia się od tytułu chwalonego przez wszystkich, ale zupełnie niepasującego do własnego stylu grania.
- Tempo walki – czy ma być szybko i efektownie, czy bardziej taktycznie.
- Złożoność buildów – czy ma wystarczyć kilka czytelnych wyborów, czy potrzebna jest duża swoboda.
- Klimat świata – mroczne fantasy, postapokalipsa czy lżejsza estetyka.
- Endgame – czy po kampanii ma być jeszcze sporo zawartości do farmienia.
To ważniejsze niż sama etykietka „podobne do Diablo”. Dwie gry mogą mieć ten sam fundament, a dostarczać zupełnie inne doświadczenie. Jedna będzie idealna na długie wieczory z buildami, druga sprawdzi się jako czysta, szybka rozrywka.
Który tytuł wybrać na początek
Dla osoby początkującej najbezpieczniejsze są zwykle Torchlight II albo Last Epoch. Pierwszy tytuł daje prosty próg wejścia i natychmiastową frajdę z walki. Drugi pokazuje, jak może wyglądać głębszy hack and slash, ale bez zniechęcania nadmiarem zawiłości w pierwszych godzinach.
Jeśli priorytetem jest klimat i granie solo, mocnym wyborem będzie Grim Dawn. Jeśli natomiast celem jest przepastny system rozwoju i zabawa buildami przez długi czas, wtedy naturalnym kierunkiem staje się Path of Exile.
Na start najlepiej wybrać grę dopasowaną do własnej tolerancji na złożoność. W hack and slash łatwo pomylić „dużo opcji” z „więcej zabawy”, a to nie zawsze idzie w parze.
Fan Diablo nie musi szukać kopii jeden do jednego. Lepiej znaleźć tytuł, który trafia w konkretną potrzebę: klimat, loot, buildy albo tempo walki. Wtedy znacznie łatwiej trafić na grę, która zostanie na dłużej niż jeden weekend.